|
Strona 3 z 4 List Arcybiskupa Metropolity Częstochowskiegona Boże Narodzenie 2011 roku Umiłowani diecezjanie,
„Lecz anioł rzekł do nich (pasterzy): <<Nie bójcie się! Oto zwiastuje wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie>>”. Oto słowa dzisiejszej radosnej Ewangelii. Zwróćmy uwagę, że anioł zwiastuje pasterzom, by się nie bali, ale pozwolili się porwać wielkiej radości, którą im właśnie ogłasza. Ja, Wasz pasterz zwiastując wraz z biskupami pomocniczymi, że narodził się Zbawiciel, także gorąco pragnę i życzę Wam, żebyście pozwolili porwać się wielkiej radości z narodzenia Chrystusa. Pragnę też zauważyć, że aż dwukrotnie zostało zaakcentowane, że Zbawiciel się rodzi dla nas. Dla mnie On się rodzi, do mnie chce przyjść, niczym do swojego domu. W moim sercu chce się znowu narodzić i wciąż się rodzić. Bracie, Siostro, czy pozwoliłeś na to? Czy skorzystałeś z rekolekcji adwentowych i czy oczyściłeś serce, swoje osobowe „ja”, sumienie, by w nim Bóg mógł się poczuć u siebie? Czy w gorączce zakupów świątecznych nie zgubiłeś sam siebie? Współczesny poeta modli się do Matki Bożej z Jasnej Góry: „O, Gromniczna PaniStrasznie po nic biegamyDziśMódl się za nami” (Ernest Bryll). Tegoroczne Święta przeżywamy we wspólnocie Kościoła, który w Polsce żyje w tym roku hasłem: „Kościół naszym domem”. Wspaniała to prawda. W Kościele spotykam się z moim Bogiem i dlatego Kościół jest moim domem. W domu czujemy się dobrze. Chętnie do niego wracamy. Cechuje go ciepło miłości rodzinnej, bliskość osób w nim mieszkających. Nie szukajmy na wigilie i święta bogatych hoteli i atrakcyjnych restauracji w obcych stronach. Nigdzie nie może nam być tak dobrze jak pod dachem rodzinnego domu, zwłaszcza, gdy żyją nasi drodzy rodzice czy dziadkowie, gdy nasze dzieci mogą się w nas wpatrywać i szczęśliwe tulić się do nas. Żyjemy w Kościele powszechnym, ale żyjemy też w Kościele partykularnym, częstochowskim. Od osiemdziesięciu sześciu lat możemy powiedzieć o istnieniu Kościoła, który jest w Częstochowie. To jest nasz dom. Szczerze wyznaję, że to jest mój dom. Jemu miałem łaskę przewodniczyć i w jego winnicy pracować 27 lat. Dziś staję przed Wami z opłatkiem w ręku w szczerości chwili, by Wam serdecznie podziękować, że mogliśmy razem tworzyć historię zbawienia na naszej ziemi częstochowskiej, radomszczańskiej, pajęczańskiej, wieluńskiej i zawierciańsko-myszkowskiej. Bogu niech będą dzięki za ten czas, za ten odcinek historii. Razem budowaliśmy Boży dom, nasz wspólny dom, mój dom. Budowali go w wybitny sposób kapłani, duszpasterze, wychowawcy, wykładowcy i alumni naszych seminariów i naszego Wyższego Instytutu Teologicznego, także katecheci i emeryci, zakony i osoby życia konsekrowanego przy wielkim udziale ojców paulinów. Przede wszystkim we wznoszenie naszego wspólnego domu zaangażowana była rzesza ludzi świeckich, małżeństwa, rodziny i osoby samotne, zrzeszeni w różnych stowarzyszeniach i ruchach odnowy życia duchowego. Nasz Kościół Częstochowski to parafie, których liczba bardzo się powiększyła i wzbogaciła o nowe kościoły. Nie mam słów, by wszystkim gorąco za wspólną modlitwę i pracę zbawczą podziękować. Biskup bez gorliwych kapłanów, prawdziwie wierzących świeckich, bez świętych zakonów i osób konsekrowanych w świecie nic nie potrafi zrobić. Wraz z końcem roku 2011 kończy się moja czynna posługa w Kościele częstochowskim. Koniec jednak roku kalendarzowego zmusza mnie i również Was do głębokiej refleksji. Budowanie domu Bożego w sercach ludzkich to wielka odpowiedzialność przed Bogiem. Warto tu zastosować natchnione słowa św. Pawła Apostoła: „Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drzewa, z trawy lub słomy, tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień (Pański); okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak, jakby przez ogień. Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście (1 Kor 3, 10-17). W takim kontekście słów Bożych gorąco proszę o wybaczenie win, jakie popełniłem w czasie sprawowania biskupiego powołania na stolicy w Częstochowie. Biskupowi, który dochodzi do pewnego wieku, dana jest w Kościele łaska czasu większej modlitwy i ofiary dla przepraszania Boga i dla prośby o przebaczenie win swoich wiernych. Proszę o modlitwę na ten czas i sam obiecuję modlitwy za Was wszystkich. Moje zamieszkanie pod Jasną Góra da mi – jeśli Bóg pozwoli jeszcze żyć – wiele okazji do ekspiacyjnej modlitwy i pokuty za moich umiłowanych diecezjan i za siebie samego. Drodzy diecezjanie, Z opłatkiem wigilijnym w ręku staję dziś przed Wami z podziękowaniami i wyrazami przeproszenia, ale też z głosem przestrogi ojca wobec swoich duchowych dzieci. Czuję się przynaglony i jakby przyciśnięty ciężarem pewnego lęku o przyszłość naszego domu, którym jest Kościół częstochowski. Lękam się o rodziny, małżeństwa i wychowanie młodego pokolenia. Galopujący proces laicyzacji musi nas niepokoić. Nie czas wymieniać choroby dzisiejszego czasu. Długa byłaby ich lista. Potraktujmy jednak święta Bożego Narodzenia jako czas głosu Jezusa – Dziecka wołającego o miłość i zgodę w małżeństwach i rodzinach. W wielu z nich święta będą smutne wskutek zgaśnięcia miłości małżeńskiej, którą w świętym sakramencie zapalił sam Bóg. Dziecię Jezus woła o zdrowe moralnie rodziny, o małżeństwa żyjące według słów sakramentalnej przysięgi. Jezus, Boże Dziecię zwraca się także w stronę ludzi młodych prosząc ich o wierność wierze, o zachowanie nadziei życia wiecznego, o miłość czystą, która jedynie może być podstawą do zawierania małżeństwa. Trwajcie mocno w wierze kochani moi młodzi przyjaciele. Wymagajcie od siebie a nawet gdyby od was nie wymagano, wymagajcie, żeby wymagano. Słowa te wypowiedział do was, młodzi, bł. Jan Paweł II u nas na Jasnej Górze. Niech Wam one zawsze towarzyszą. Kościół częstochowski to bogactwo prasy katolickiej wyrażającej się w tak drogim nam od lat tygodniku „Niedziela”. To katolickie radia: „Fiat” i „Jasna Góra”. Czytajmy naszą „Niedzielę” i słuchajmy naszych rozgłośni radiowych. Kościół częstochowski, nasz dom – to nasze kalwarie, domy rekolekcyjne i sanktuaria maryjne z Jasną Górą na czele. Bądźmy szczęśliwi, że mamy Jasną Górę, dzięki której jesteśmy duchową stolicą Polski. Szlachectwo duchowe zobowiązuje. W historię naszej archidiecezji szczególnie weszła Maryja – Niewiasta walcząca ze smokiem, Kobieta z Dziecięciem Bożym, na którego wciąż w obrazie jasnogórskim wskazuje i mówi: „Tak czyńcie, jak wam mówi mój Syn”. Bądźmy wierni Maryi. Umiłowani Bracia i Siostry Składam Wam najserdeczniejsze życzenia świąteczne i noworoczne. Chrystus nam się narodził, pójdźmy do niego z pokłonem. Z serca błogosławię Wszystkim w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. (-) + Stanisław Nowak Arcybiskup Metropolita CzęstochowskiCzęstochowa, 23 grudnia 2011 r.
|