MAŁA DROGA BŁOGOSŁAWIEŃSTW I DZIEŃ - BŁOGOSŁAWIENI UBODZY DUCHEM, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie (Mt 5,3)
Troszczycie się o przyszłość zupełnie tak, jakbyście to wy miały ją tworzyć, rozumiem więc wasz niepokój, stale sobie powtarzacie: Mój Boże! Cóż to wyjdzie z moich rąk? – Wszyscy chcą poznać wróżby, taka jest powszechnie obierana droga. Nie szukają ich jedynie ubodzy w duchu. Jedyną rzeczą, która nigdy nie jest przedmiotem zazdrości, jest ostatnie miejsce, toteż tylko to ostatnie miejsce nie powoduje próżności ani przygnębienia (...). Weźmy się za ręce, kochana siostrzyczko, i biegnijmy na ostatnie miejsce...nikt go nie zechce nam zabrać... (por. Łk 14,10) Skoro On sam wybrał mnie na Twoją siostrę, ufam, że nie będzie patrzył na moją słabość, ale raczej posłuży się tą słabością dokonując swego dzieła; Bóg Mocny chętnie bowiem ukazuje swoją moc, posługując się niczym (por. 1 Kor 1, 26-29) Teraz nie dziwię się już niczemu, nie zamartwiam się widząc, że jestem samą słabością. Przeciwnie, to nią właśnie się chlubię i co dzień spodziewam się odkryć u siebie nowe wady Modlitwa (każdego dnia):Ojcze naszZdrowaś MaryjoLitania do św. Teresy z Lisieux II DZIEŃ – BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY SIĘ SMUCĄ, albowiem oni będą pocieszeni (Mt 5,4)
Czuję się uniesiona, by dziękować dobremu Bogu, jeśli bowiem Jego ręka podała nam kielich goryczy, to Jego Boskie serce podtrzymało nas w ciężkim doświadczeniu i dało nam konieczną siłę, by wypić ten kielich do dna (por. Mt 20, 21-23) Twoje miejsce naprawde jest piękne, skoro Pan Jezus wybrał je dla Siebie i jako pierwszy zanurzył Swoje wargi w kielichu, który Ci podaje. Uświadomił mi wszystkie cierpienia z tym (wyjazdem do Sajgonu) związane. I zapytał, czy chciałabym wypić ten kielich do dna. Natychmiast wyciągnęłam po niego rekę, lecz Jezus, cofając go, dał mi do zrozumienia, że wystarczy Mu moja zgoda (Rkp C 10) Nie popadam bynajmniej w zniechęcenie na widok mojej nędzy, przychodzę do Ciebie z ufnością, pamietając, że “nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają”. A więc błagam, uzdrów mnie, przebacz mi (por. Mt 9, 12-13) III DZIEŃ – BŁOGOSŁAWIENI CISI, albowiem oni na własność posiądą ziemię (Mt 5, 5)
Największa pokuta to być cichym i pokornym (por. Mt 11,28-30) * Nade wszystko, mówiła mi, powinnaś być pokornego serca, a nie będziesz pokorna tak długo, dopóki nie będziesz chciała, by wszyscy ci wydawali polecenia. W ostatnich latach życia Ewangelia zaprzątała cały jej umysł i dostatecznie karmiła duszę (...). “Niczego już nie znajduję w książkach, mówiła mi, wystarcza mi Ewangelia, Czyż na przykład te słowa Pana Jezusa nie zawierają wszystkiego: “Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych”? Jakże kojące jest to, że wszystko, czego będę się uczyć, pochodzi z ust Jezusa!” “Nieustannie mnie przestrzegała przed demonem pychy: ”Stale krąży wokół nas, mawiał. Jakże łatwo człowiek popada w zaślepienie, wchodzi w mrok.(...). Tym, co chroni, jest trwanie w nieustannej gotowości na pokorne przyjęcie napomnienia(...). Aby sobie pomóc, ufnie powtarzaj tę modlitwę, zwłaszcza w chwilach walki:”Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serce me według serca Twego”. I zaraz poczujesz ukojenie i siłę do praktykowania pokory”. IV DZIEŃ – BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY ŁAKNĄ I PRAGNĄ SPRAWIEDLIWOŚCI, albowiem oni będą nasyceni (Mt 5,6) Jeśli miłujecie tych, którzy was miłują, jakaż dla was za to wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłują tych, którzy im okazują miłość”. I nie wystarczy kochać, trzeba tego dowieść. Lubimy robić swoim bliskim prezenty, lubimy zwłaszcza sprawiać im niespodzianki, lecz to nie jest wcale miłość, gdyż i grzesznicy tak czynią. A oto, co Jezus mówi mi jeszcze: „Dajcie każdemu, kto was prosi; a jeśli zabierają wam to, co wasze, to nie domagajcie się tego z powrotem”. A dać każdemu, kro prosi, nie sprawia tyle radości, co ofiarować mu z serca, dobrowolnie. Jeśli jeszcze ten ktoś prosi uprzejmie, to dać mu nie kosztuje wiele. Ale kiedy, na nieszczęście, nie dobiera on słów, wtedy ktoś nie utwierdzony w miłości buntuje się natychmiast. Wynajduje tysiące powodów, aby proszącemu odmówić, i dopiero, gdy mu pokaże, jak mało jest delikatny, łaskawie daje mu to, o co się tamten dopominał (...). Jeśli z trudem przychodzi dać każdemu, kto prosi, to jeszcze trudniej jest mu pozwolić, by nam coś zabrał, nie dopominając się tego z powrotem (...). Napisałam przed chwilą, że Jezus nie chce, bym dopominała się tego, co do mnie należy; powinno wydawać mi się to łatwe i naturalne, ponieważ nic nie jest moje. Z dóbr ziemskich zrezygnowałam przez ślub ubóstwa, nie mam więc prawa się skarżyć, gdy zabierają mi coś, czym nie dysponuję na własność: (...) zaczęłam spostrzegać, że gdy przyjdzie co do czego, to jakże daleko mi do doskonałości (...), nieomal tracę cierpliwość i muszę zebrać w sobie wszystkie siły, by nie domagać się z wyrzutem narzędzi, których mi akurat brakuje (...). Napisałam wczoraj, że nie powinno mnie kosztować niedopominanie się o dobra ziemskie, kiedy ktoś mnie ich czasem pozbawia, jako że dobra te nie są przecież moje. Również i dobra Niebieskie do mnie nie należą, Dobry Bóg, który mi ich użyczył, może równie dobrze mi je zabrać (...). Wszystko to stanowi bogactwo, do którego jesteśmy przywiązani (...). Teraz mogę powiedzieć głośno o łasce, którą wyświadczył mi Jezus: że nie jestem przywiązana do bogactw ducha i serca bardziej aniżeli do bogactw ziemskich (...). Nie wystarczy dać każdemu, kto prosi, trzeba też wyjść naprzeciw jego pragnieniom, okazać mu, że oddając przysługę, czujemy się zaszczyceni i zobowiązani. A jeśli zabierają mi coś, czym się posługuję, to nie powinnam wyglądać na taką, która tego żałuje, lecz przeciwnie, powinnam okazać radość, że ktoś mnie od tego uwalnia. Kochana Matko, daleko mi do wprowadzenia w czyn tego, co sobie uświadamiam, niemniej jednak już samo pragnienie, by tak postępować, przynosi mi pokój (por. Łk 6, 30-37 ) Skoro moje drobne gesty uczynności można pomylić z wadami, to równie dobrze to, co jest we mnie samą wadą, można pomylić z cnotą. Mówię zatem za św. Pawłem: „najmniej przejmuję się tym, czy będę sądzony przez was, czy też przez jakikolwiek trybunał ludzki. Nie sądzę nawet samego siebie, gdyż moim sędzią jest Pan” (1 Kor 4, 3-5) * Bardzo się cieszę, że wkrótce pójdę do Nieba, ale kiedy pomyślę o tych słowach dobrego Boga: „moja zapłata jest ze mną, by tak każdemu odpłacić, jakie są jego uczynki”, mówię sobie, że będzie miał ze mną wielki kłopot. Nie mam uczynków! Nie będzie więc mógł mi odpłacić „według moich uczynków”...No cóż, odpłaci mi „według swoich własnych uczynków...” ( por. Ap 22, 12) V DZIEŃ – BŁOGOSŁAWIENI MIŁOSIERNI, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (Mt 5, 7) Jezus staje się ubogi, abyśmy to my mogli okazać miłosierdzie, wyciąga do nas rękę jak żebrak, aby w promiennym dniu sądu, kiedy pojawi się w swej chwale, mógł do nas skierować te łagodne słowa:”Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, bo byłem głodny, a daliście mi jeść; byłem spragniony, a daliście mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście mnie; byłem w więzieniu, chory, a wy przyszliście mi z pomocą”. Sam Jezus wypowiedział te słowa, to On chce naszej miłości, żebrze o nią...Niejako zdaje się na naszą łaskę, nie chce wziąć niczego, czego sami Mu nie damy, i najmniejsza rzecz jest cenna w Jego boskich oczach...( por. Mt 25, 31-40) On, który w czasie ziemskiego życia zawołał w uniesieniu: „Błogosławię Cię, Ojcze, że ukryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je maluczkim”, chciał, by zajaśniało we mnie Jego miłosierdzie. A ponieważ byłam mała i słaba, pochylał się nade mną i w ukryciu pouczał o sprawach miłości (por. Łk 10, 21) Jezus (...) nie potrzebuje (...) naszych dzieł, lecz jedynie miłości. Gdyż ten sam Bóg, który oświadcza, że nie musi nam wcale mówić, czy jest głodny, nie wahał się żebrać u Samarytanki o trochę wody. Był spragniony...Lecz mówiąc: „daj mi pić”, Stworzyciel domagał się właśnie miłości od swego stworzenia. Był spragniony miłości...Ach! czuję to bardziej niż kiedykolwiek: Jezusowi chce się pić! (...) Niestety! Mało znajduje serc, które oddają Mu się bez reszty (por. J4, 1-26) Jezus, dając przykazanie nowe, przykazanie swoje, jak sam podkreślił, powiedział do apostołów, by bliźniego kochali nie tylko jak siebie, lecz tak jak On, Jezus, go umiłował, tak jak On go miłuje po wszystkie czasy...Ach! Panie, (...) znasz lepiej ode mnie moją słabość, niedoskonałość, wiesz dobrze, że nigdy nie potrafiłabym kochać mych sióstr tak jak Ty, gdybyś Ty sam, mój Jezu, nie kochał ich również we mnie. I to właśnie dlatego, by wyświadczyć mi tę łaskę, dałeś przykazanie nowe – Ach! Jakże kocham to przykazanie, daje mi bowiem pewność, że Ty sam chcesz kochać we mnie tych wszystkich, których przykazujesz mi kochać! (por. J 13, 34-35) Tu apostoł tłumaczy, jak wszystkie największe nawet dary są niczym bez Miłości..., że Miłość jest drogą najlepszą, wiodącą do Boga w sposób pewny (...). Klucz do mojego powołania dała mi Miłość. Zrozumiałam, że jeśli Kościół ma ciało zbudowane z różnych członków, to nie brakuje w nim z pewnością tego najbardziej koniecznego i szlachetnego...zrozumiałam, że Kościół ma Serce i że to Serce płonie Miłością. Zrozumiałam, że tylko Miłość wprawia w ruch członki Kościoła, że gdyby Miłość wygasła, to Apostołowie nie głosiliby już więcej Ewangelii, Męczennicy odmawialiby przelania krwi...Zrozumiałam, że Miłość zawiera wszystkie powołania, że Miłość jest wszystkim, że ogarnia wszystkie czasy i wszystkie miejsca...Słowem, że jest Wieczna! (...) Tak, znalazłam swoje miejsce w Kościele, i to Ty, mój Boże, mi je dałeś...W Sercu Kościoła, mej Matki, będę Miłością...W ten sposób będę wszystkim (por. 1 Kor 13). VI DZIEŃ – BŁOGOSŁAWIENI CZYSTEGO SERCA, albowiem oni Boga oglądać będą (Mt 5, 8) Błagałam Matkę Boską Zwycięską, by oddalił ode mnie wszystko, co mogłoby splamić moją czystość; (...) tym bardziej, że – nie znając zła – bałam się je spotkać. Nie doświadczyłam jeszcze, że dla czystych wszystko jest czyste i że dusza prosta i prawa w niczym nie widzi nic złego, gdyż zło istnieje w nieczystych sercach, a nie w obojętnych przedmiotach (por. Tt 1, 15). Cieszę się, że jestem mała, gdyż na ucztę w niebie zostaną dopuszczone tylko dzieci i ci, którzy są do nich podobni (Mk 10, 13-16) * Aby sprawiać przyjemność Jezusowi, stale musimy być bardzo pokorne, bardzo małe, aby nikt nie zwracał na nas uwagi...Pozostawajmy zawsze najmniejszymi dziećmi, tak jak tego pragnie nasz Pan. Czyż nie powiedział nam w Ewangelii, że królestwo niebieskie jest dla małych dzieci i tych, którzy są do nich podobni? Jestem zbyt mała, by popaść teraz w próżność, zbyt mała również, by układać piękne zdania, dowodząc, że mam dużo pokory. Wolę przyznać po prostu, że Wszechmocny uczynił wielkie rzeczy w duszy dziecka swej boskiej Matki, a największą jest to, że dał mu poznać jego małość, jego bezsilność (por. Łk 1, 49) Postępowałam wobec Niego jak dziecko, które myśli, że wszystko mu wolno, i uważa skarby Ojca za swoje (por. Łk 15, 11-32) Przecież pozwoliłeś mi na śmiałość wobec Ciebie, wszak powiedziałeś do mnie to samo, co powiedział ojciec do syna marnotrawnego, zwracając się do starszego syna: „wszystko, co moje, jest Twoje”. A zatem Twoje słowa, Jezu, są i moją własnością... Tak, gdyby wszystkie dusze powołane do doskonałości musiały, aby wejść do Nieba, praktykować te umartwienia, to powiedziałby nam o tym i narzuciłybyśmy je sobie ochotnym sercem. Ale On ogłasza, że w Jego domu są różne mieszkania. Jeśli istnieją mieszkania wielkich dusz, Ojców Pustyni i męczenników pokuty, to musi być tam również mieszkanie małych dzieci. Nasze miejsce tam na nas czeka, jeśli bardzo Go kochamy, Jego i naszego Ojca i Ducha Miłości (por. J 14, 2) VII DZIEŃ – BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY WPROWADZAJĄ POKÓJ, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (Mt 5, 9) Panie, Boże Zastępów, który nam powiedziałeś w swojej Ewangelii: “Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz”...Uzbrój mnie do walki, płonę z niecierpliwości, by walczyć na Twoją chwałę (...). Moim mieczem nie jest nic innego niż Miłość (por. Mt 10,34) Nigdy nie widziano, żeby drżała przed wypowiedzeniem prawdy. Trawiona gorączką, odzyskiwała całą żywotność, by wykryć niedoskonałość i skarcić nowicjuszkę. Przy jednej z takich okazji powiedziała mi: „Muszę umrzeć z bronią w ręku, mając na ustach miecz Słowa Bożego” (por. Ef 6, 17) Mylisz się (...) jeśli myślisz, że Twoja mała Teresa wciąż żarliwie kroczy drogą cnoty, ona jest słaba, i to bardzo, codziennie doświadcza tego na nowo, ale Maryja, Jezus, z upodobaniem uczą ją, jak św. Pawła, sztuki chlubienia się swoimi słabościami. Jest to wielka łaska, i proszę Jezusa, aby uczył Cię tego, gdyż tylko tam można znaleźć pokój i ukojenie serca (por. 2 Kor 12, 5) Zdarzają mi się także słabości, ale cieszę się z nich (...). Wchodzę wtedy do swojego wnętrza i mówię sobie: Niestety! Wciąż tkwię w tym samym miejscu, co kiedyś! Ale mówię to sobie bardzo łagodnie i bez smutku. Jak dobrze jest czuć się słabym i małym! VIII DZIEŃ – BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY CIERPIĄ PRZEŚLADOWANIE DLA SPRAWIEDLIWOŚCI, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie (Mt 5, 10)
Prawdziwie ubogi duchem:(...)jeśli(...) próbują zabrać mu i to, co sam posiada, wówczas idzie za radą Jezusa: “Temu, kto cię prosi o suknię, oddaj i płaszcz...”. Oddać płaszcz, to – jak mi się zdaje – zrzec się swoich ostatnich praw, to uważać się za sługę, za niewolnika drugich. A poza tym, to bez płaszcza łatwiej jest się poruszać, biec, toteż Jezus dodaje:”I jeśli ktokolwiek cię przumusza, by iść z nim tysiąc kroków, to idź z nim i dwa tysiące”... (por. Mt 5, 40-42) Nie sądźcie, że iść drogą miłości znaczy iść drogą spoczynku, pełną słodyczy i pociechy. Ach, jest wręcz przeciwnie. (...) To znaczy spodziewać się, że trzeba będzie dzielić z Jezusem Jego upokorzenia, Jego kielich goryczy (por. Mt 20, 21-23) Aby być oblubienicą Jezusa, trzeba upodobnic się do Jezusa, Jezus jest cały we krwi, jest ukoronowany cierniem!...(Mt 27, 29) W pewnej okoliczności, w której Teresa nie została przez nikogo zrozumiana, trwała w milczeniu, aż zapytałyśmy o jego powód. Odpowiedziała z wielką głębią: „Matka Boża zachowywała wszystko w swoim sercu...Nie można mieć do mnie żalu, że postępuje tak samo...” (por. Łk 2, 19) Widzę, że tylko cierpienie potrafi dawać duszom życie. I bardziej niż kiedykolwiek te wspaniałe słowa Jezusa odsłaniają mi swoją głębię: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli ziarnko zboża wrzucone w ziemie nie obumrze, zostaje samo; lecz jeśli obumrze, przynosi owoc obfity”. Jakże bogaty zebrałaś plon! (por. J 12, 24-25) IX DZIEŃ – ABY LUDZIE WIDZIELI DOBRE UCZYNKI I CHWALILI OJCA WASZEGO, KTÓRY JEST W NIEBIE (Mt 13-16) (droga dziecięctwa Bożego) Służebnica Boża była w bardzo szczególny sposób przyciągana przez Ducha Świętego, aby iść tym, co sama nazywała swoją „małą drogą”, i pragnęła, by wszyscy tę drogę poznali, gdyż takie było „przykazanie Mistrza”, gdyż dla niej tutaj była pełnia prawdy (...) Swoją „małą naukę”, jak mawiała, opierała na nauczaniu samego Pana Jezusa, a te słowa Ewangelii, które nieustannie zgłębiała, były treścią jej ulubionej medytacji i przyczyną radości: Mt 18,3; Mt 18,4; Mk 10,14;. Mk 10,15; Łk 9,48; Łk 10,21; J3, 3. oprac. ks. R. Lota
|